Bułgarskie wojaże – Melnickie Piramidy

Bułgarskie wojaże – Melnickie Piramidy

Po podbojach Musały, należał nam się dzień „odpoczynku”. W planie był Rożeński Monastyr (bułg. Роженски манастир), Melnickie Piramidy (bułg. Мелнишки пирамиди) oraz sam Melnik (bułg. Мелник), najmniejsze miasto Bułgarii słynące z produkcji wina :).

Zanim nastąpiła degustacja (jeżeli można tak to nazwać…), odbyliśmy wycieczkę, zapamiętaną chyba przez wszystkich ze względu na oszałamiajcie krajobrazy.

Po dojechaniu do wsi Rożen (bułg. Рожен) i zakupach dokonanych przez część uczestników wycieczki, ruszyliśmy w stronę największego monastyru w górach Pirin (bułg. Пирин) – Rożeńskiego Manastyru (zwiedzaliśmy go samodzielnie. Wrażenie robiły winorośla tworzące dach nad dziedzińcem), podziwiając ukazujące się stopniowo naszym oczom formy skalne. Po drodze minęliśmy grób, w którym został pochowany bułgarski bohater narodowy Jane Sandanski (bułg. Яне Сандански).

Następnie ruszyliśmy w stronę piramid. Zdjęcia, które widziałam przed wyjazdem, nijak nie oddają piękna tych formacji skalnych – te poniżej też nie oddadzą, ale co tam :)

Melnickie piramidy Melnickie piramidy
Melnickie piramidy Melnickie piramidy

Będąc „na szczycie” mogliśmy napawać się widokami, których u nas nie zobaczymy. Dodatkowo, wrażenie potęgowały jakże bliskie góry leżące na granicy z Grecją i Macedonią. Ponieważ czas był ograniczony, a chcieliśmy jeszcze nacieszyć się Melnikiem, ruszyliśmy w dół.

Po zejściu, droga prowadziła korytem wyschniętej rzeki, co w pewnym momencie utrudniło wędrówkę. Natrafiliśmy na ponad metrowy próg rzeczny, ale jakoś sobie poradziliśmy i w końcu dotarliśmy do miasteczka. Już na początku pozazdrościliśmy drzew figowych obwieszonych owocami. Gdyby tak u nas mieć figowce w ogrodzie…

Na obiad zatrzymaliśmy się w Бистро Мелник :). Niestety, mieliśmy pecha i musaki, na którą się tak nastawialiśmy, nie było :(. Zamówiliśmy więc zupę fasolową, misz-masz, coca colę oraz domowe białe wino, bo jakże nie spróbować tutaj tego trunku. A po posiłku wstąpiliśmy do sklepu z winami, gdzie po obfitej degustacji ;) (naprawdę obsługa nie oszczędzała na winie, czego potwierdzeniem był „wesoły autobus” wracający do hotelu na odpoczynek) nabyliśmy kilka butelek bułgarskiego wina.

W drodze do autobusu napawaliśmy się jeszcze niezwykłym klimatem miasteczka. Jak piszę to wszystko, to aż się rozmarzyłam – chciałoby się tam teraz być…

Galeria

Informacje praktyczne

Dojazd

Do Bułgarii jechaliśmy busem, wybierając drogę przez Czechy, Słowację, Węgry (przejście graniczne Szeged), Serbię, aby ostatecznie znaleźć się w Bułgarii. Zaletą tej trasy są naprawdę dobre drogi na międzynarodowej trasie E75 biegnącej z Budapesztu do Aten. Trzeba mieć na uwadze, że autostrady w Serbii są płatne.

Przewodniki

Mapy

  • "Pirin", skala 1:50 000. Domino

Strony warte odwiedzenia

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Udostępnij
+1
Tweetnij
Przypnij