Jesień na Czerwonych Wierchach

Jesień na Czerwonych Wierchach

Dzwonek w telefonie przerwał błogą ciszę, trochę zdezorientowany spojrzałem na zegarek – 3:30. No tak, przecież zachciało mi się jechać w Tatry, wykorzystując ostatni dzień zapowiadanej, ładnej pogody. Jutro ma już być biało. Z jednej strony mam nadzieję, że ten śnieg będzie chwilowy, stopnieje i złota jesień powróci na szlaki, z drugiej nie mam zamiaru przegapić dogodnej okazji na wypad. Rok temu, za sprawą choroby, nie udało mi się zobaczyć Czerwonych Wierchów jesienią, więc tym razem motywacja jest bardzo mocna. Upewniłem się jeszcze tylko, czy czasami prognozy przez noc nie uległy jakiemuś gwałtownemu załamaniu, wyszedłem z psiakiem na spacer (jest niesamowity pod tym względem, zawsze zwarty i gotowy, nawet o absurdalnej porze :)), wrzuciłem coś na ząb i niecałą godzinę po pobudce odpalałem silnik. Początkowo do wyjazdu próbowałem namówić Jacka, jednak był nieugięty… Jakoś nie przepada za jednodniowymi wypadami na tatrzańskie szlaki. Skutkiem tego czekała mnie samotna wędrówka.

Droga do Murowanicy minęła szybko, na szczęście nie zasnąłem za kierownicą :). Po drodze czekał na mnie wspaniały wschód słońca i plułem sobie w brodę, że nie ma nigdzie sensownego pobocza, aby się zatrzymać i uchwycić te chwile. Tak rozpoczęty dzień musiał być dobry! W każdym razie kilka minut przed 7:00 rozpocząłem wędrówkę.

Początkowy plan wycieczki przewidywał zakup biletu przez internet na Kasprowy Wierch (słow. Kasprov vrch, 1987 m n.p.m) i przejście grzbietem do Ciemniaka (słow. Temniak, 2096 m n.p.m.). Weryfikacja tego pomysłu nastąpiła nader szybko, już podczas sprawdzania, jak ta cała rezerwacja online działa – wszystkie bilety w sensownych godzinach były wykupione, a pierwszy wolny wjazd jest na 15:00. W sumie to też byłaby ciekawa opcja, gdyby nie prognozy pogody, uporczywie twierdzące, że o tej godzinie będzie padało, więc zachód słońca spektakularnie się nie zapowiadał. Z tego wszystkiego poszedłem za wskazówkami Jacka, kiedy jeszcze brał aktywie udział w ustalaniu przebiegu trasy :), kierując się w stronę Kuźnic, aby wysokość zdobyć na Przełęczy pod Kopą Kondracką (słow. Kondracké sedlo, 1864 m n.p.m.).

Czerwone Wierchy z Przełęczy Pod Kopą Kondracką Czerwone Wierchy z Przełęczy Pod Kopą Kondracką

Na Wierchach znalazłem się stosunkowo szybko, wchodząc jeszcze po drodze do schroniska na Hali Kondratowej na herbatę. Nie pozostało mi nic innego jak przebyć ten szlak przyozdobiony cudownymi kolorami, jakże innymi od tych, które raczyły nas w sierpniu. Szło się wyśmienicie, pewnie w dużej mierze za sprawą pogody. Co prawda na wierzchołkach Tatr Wysokich chmury się piętrzyły, jednak dodawało to tylko temu wszystkiemu specyficznego uroku. Bez większego pośpiechu, łapiąc leniwie kadry, znajdowałem się na kolejnych szczytach Czerwonych Wierchów – Kopie Kondrackiej (słow. Kondratova kopa, 2004 m n.p.m.), Małołączniku (słow. Malolúčniak, 2096 m n.p.m.), Krzesanicy (słow. Kresanic, 2122 m n.p.m.) i Ciemniaku, gdzie w sumie spędziłem najwięcej czasu przedłużając pobyt na grani Tatr Zachodnich. Jednak czas biegł nieubłaganie, a prognozy pogody zdawały się tym razem sprawdzać i niebo zasnuwały chmury. Skierowałem się, dość monotonnym szlakiem, do Kir.

Podczas zejścia spotkałem najwięcej turystów (na grzbiecie było ich znacznie mniej, może ze względu na wczesną porę), mozolnie podchodzących pod górę. Kiedyś miałem plan, aby obrać dokładnie taki sam kierunek, teraz cieszyłem się, że wybrałem przeciwny. Na Kopę też jest co podchodzić, jednak mam wrażenie, że idzie się znacznie szybciej, a i widoki są przyjemniejsze. W pamięci pozostanie mi młode małżeństwo dzielnie pokonujące przewyższenia z dwójką latorośli, z których jedno wygodnie spoczywało w nosidełku na plecach Mamy. Z uśmiechem się przywitałem i życzyłem powodzenia, gdyż dopiero zaczynali podejście. A na mnie czekała droga doliną do wylotu parkingu, gdzie złapałem busa do Zakopanego.

Tatry Zachodnie z Ciemniaka Tatry Zachodnie z Ciemniaka

Galeria

Informacje praktyczne

Trasa

Odcinek Szlak Czas GOT
Murowanica – Kuźnice niebieski 0 godz. 20 min 1 / 1
Kuźnice – Kalatówki niebieski 0 godz. 25 min 4 / 2
Kalatówki – Schr. PTTK na Hali Kondratowej niebieski 0 godz. 25 min 4 / 2
Schr. PTTK na Hali Kondratowej – Przełęcz pod Kopą Kondracką zielony 0 godz. 55 min 9 / 3
Przełęcz pod Kopą Kondracką – Kopa Kondracka czerwony 0 godz. 20 min 2 / 1
Kopa Kondracka – Małołączniak czerwony 0 godz. 25 min 3 / 2
Małołączniak – Krzeszanica czerwony 0 godz. 15 min 2 / 2
Krzeszanica – Ciemniak czerwony 0 godz. 15 min 1 / 1
Ciemniak – Chuda Przełączka czerwony 0 godz. 20 min 1 / 3
Chuda Przełączka – Wyżnia Kira Miętusia czerwony 1 godz. 10 min 4 / 13
Wyżnia Kira Miętusia – Kiry zielony 0 godz. 10 min 1 / 1
Rzeczywisty czas przejścia:
Czas ruchu:
Czas postoju:
6 godz. 00 min
5 godz. 10 min
0 godz. 50 min
32 / 31

Mapa trasy
Profil trasy

Dojazd

Wyjazd z Katowic po 4:00 ma swoje plusy związane z wyborem trasy :). Zdecydowałem się na najszybszy (chyba) wariant kierując się na autostradę, następnie Zakopiankę. Po drodze nie było żadnych wypadków, tak więc na miejsce dotarłem bez przeszkód w sensownym czasie.

Powrót już taki nie był… Dojeżdżając do ronda w Zakopanem dostrzegłem informację, że do Krakowa zostało prawie 150 minut. Dużo. Dużo za dużo, więc skierowałem się w stronę Zawoi, Suchej Beskidzkiej, Wadowic, aby ostatecznie przez Oświęcim i Tychy wrócić do domu.

Przewodniki

  • Nyka J.: "Tatry Polskie. Przewodnik". Trawers, 2003

Mapy

  • "Tatry Polskie. Zachodnie i Wysokie", skala 1:20 000. Wydanie I, Agencja Wydawnicza WIT, 2004
  • "Tatry", skala 1:27 000. Wydanie I, ExpressMap, 2012

Strony warte odwiedzenia

Noclegi

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

  • Piknie! Jesień, wracaj w te Tatry! :)

    • Niech wraca, niech wraca! :)

Udostępnij
+1
Tweetnij
Przypnij