Na szlaku

Leskowiec zgubiony w chmurach

Leskowiec zgubiony w chmurach

Wczesna wiosna kojarzy mi się z zaśnieżonymi szczytami gór będącymi w kontraście z kwitnącymi, zieleniejącymi łąkami w dolinach. I taki obraz chciałem uchwycić na zdjęciach. Dość precyzyjnie wybrałem termin wyjazdu, poprzedzając go wcześniejszą analizą i upewniając się co do pogody. Kierunek nasuwał się sam – albo Pieniny, albo Beskid Sądecki, skąd widać Tatry i morze łąk przed nimi.

Zimowe Tatry Zachodnie – Grześ i Rakoń

Zimowe Tatry Zachodnie – Grześ i Rakoń

Piękna zima w górach trwa, co niestety nie idzie w parze z moim zdrowiem. Pierwszy tydzień lutego przechorowałem, a teraz, pisząc te słowa, również zaprzyjaźniam się z łóżkiem i walczę z gorączką. Z tego wszystkiego z bardziej i mniej ambitnych planów udało się zrealizować, tylko i aż, zimową wycieczkę na Rakoń (słow. Rákoň, 1879 m n.p.m.). Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, czy jakoś tak :).

Zimą na Skrzyczne, czyli odsłona w dwóch aktach

Zimą na Skrzyczne, czyli odsłona w dwóch aktach

Zima rozpieszcza, a w Szczyrku została otwarta wypożyczalnia sprzętu skiturowego. Czy może być lepiej? No pewnie, że tak :), ale i tak jest dobrze! Co prawda w zeszłym sezonie zainwestowałem w buty skiturowe, ale na resztę sprzętu jeszcze sobie pozwolić nie mogę (czy to musi być takie drogie?). To powoduje, że ciągle jestem, chcąc nie chcąc, związany z różnego sortu wypożyczalniami, a otwarcie nowej automatycznie wyznaczyło cel jednodniowej wycieczki.

Wyrusz zimą na szlak

Wyrusz zimą na szlak

Kiedy zaczynaliśmy przygodę z górami zima była dla nas czasem odpoczynku. Jeszcze kilka lat temu nie śmiałem nawet planować wypadów w okresie, gdy białych puch przykrywał górskie szczyty. Pamiętam nawet jedno z majowych wyjść, kiedy „wychodziłem spod skrzydeł Rodziców”, i ostrzeżenie od Mamy „ale uważaj, tam może być śnieg” :). W końcu przyszedł jednak czas na zmierzenie się z zimowymi warunkami. Początkowo po Beskidach, aby później zawitać na tatrzańskich szlakach.

Skiturowa Rysianka

Skiturowa Rysianka

Zima w góry przyszła i pomimo tego, że to dopiero początek, to już jest lepiej niż w zeszłym sezonie. Obawiając się trochę, że być może śnieg jest chwilowy, wygospodarowałem sobie, oczywiście ku uciesze przełożonego, dzień wolnego i wybyłem w góry na foczenie. Chcąc powtórzyć zeszłoroczne zimowe wyjście, które kosztowało mnie sporo sił, za cel obrałem Rysiankę.