Tatry Wysokie

W kolejce na Rysy

W kolejce na Rysy

Patrząc od polskiej strony – na Rysy (słow. Rysy, 2499 m n.p.m.) prowadzi jeden szlak turystyczny, tak więc wchodząc na ten najwyższy szczyt polskich gór, było nie było, trzeba przejść przez Morskie Oko. Pomimo tego, że na Rysach jeszcze nigdy nie byłem, drogę z Palenicy Białczańskiej do największego jeziora tatrzańskiego miałem „przyjemność” przebyć kilkukrotnie, dlatego celem weekendowego wypadu, oprócz samego wejścia na Rysy, było ominięcie tej, o wątpliwej atrakcyjności, drogi.

Początkowy plan zakładał dwudniową wycieczkę rozpoczynającą się w Kuźnicach, z przerwą noclegową w Piątce lub MOKu i zejście stroną słowacką. Już na etapie planowania plany uległy delikatnej zmianie, a ponieważ mogliśmy sobie pozwolić na dodatkową noc w górach, zdecydowaliśmy się na nocleg w Chacie pod Rysami.

Gęsia Szyja na skiturach

Gęsia Szyja na skiturach

Zeszłoroczny debiut na skiturach wypadł nad wyraz pomyślnie, na tyle, że w tym sezonie nie mogłem się doczekać dogodnych warunków i weekendu, kiedy będę mógł pozwolić sobie na krótki wypad. Ze względu na brak sprzętu i małą ilość wypożyczalni (lub ich całkowity brak) w okolicach Beskidów, wybór padł na Tatry. A ponieważ miał to być kolejny skiturowy „pierwszy raz”, tym razem bez uczestnictwa przewodnika / instruktora, wybrałem łatwą trasę na reglowy szczyt, Gęsią Szyję (1489 m n.p.m.), przez Rusinową Polanę, pod względem lawinowym dość bezpieczną (spore opady śniegu w ostatnich dniach miały wpływ na wybór) z przyjemnym zjazdem i namówiłem Jacka.

Weekend w Tatrach. Drogą Jordana na Łomnicę

Weekend w Tatrach. Drogą Jordana na Łomnicę

Nastał długo wyczekiwany dzień. Wyczekiwany przeze mnie (i myślę, że przez Jacka również), trochę mniej przez Anię… Wyczekiwany z kilku powodów – trochę dłuższy weekend, co zawsze cieszy :); zapowiadana idealna pogoda na całe najbliższe trzy dni; i wreszcie zaplanowana wycieczka na Łomnicę. Żyć, nie umierać!

Zeszłoroczna trasa w Tatrach Wysokich przez Durny Szczyt (słow. Pyšný štít – 2623 m n.p.m.) nie została zrealizowana w stu procentach. Wtedy nie podjęliśmy próby wejścia na Łomnicę (słow. Lomnický štít – 2634 m n.p.m.), więc w tym roku przyszedł czas na wyrównanie rachunków :). Zdecydowaliśmy się na drogę z Doliny Pięciu Stawów Spiskich (słow. kotlina Piatich Spišských plies) tak zwaną „Jordankę”.

Na urwistej grani. Durny Szczyt

Na urwistej grani. Durny Szczyt

W tym roku było to jedno z najbardziej oczekiwanych przez mnie wyjść górskich. W planach podsumowujących 2013 rok napisałem, że w nowym roku chcę wejść na jeden z wyższych szczytów tatrzańskich na który nie prowadzi szlak turystyczny. Wtedy po mojej głowie chodziła myśl o Lodowym Szczycie (słow. Ľadový štít – 2627 m n.p.m.), ale już z początkiem roku wiedziałem, że będzie to Durny Szczyt (słow. Pyšný štít – 2623 m n.p.m.). W wyborze tego konkretnego pomogły słowa Leszka Jaćkiewicza z Nieznanych Tatr: „Durny Szczyt jest najtrudniej dostępnym ze wszystkich najwyższych (o wysokości powyżej 2600 m) szczytów tatrzańskich i z tego względu zalicza się do najbardziej ‚honorowych’ celów wysokogórskich turystów”. Szczegóły wycieczki dograłem z przewodnikiem Romanem Jelenský już drugiego stycznia.

Na tę wycieczkę zdecydował się również Jacek – niezawodny pod tym względem.

Zimowe wejście na Świnicę

Zimowe wejście na Świnicę

Piękna i majestatyczna. Groźna i niebezpieczna. Świnica (2301 m n.p.m.). Szczyt znany mi z letnich wędrówek, był celem wycieczki w ramach Kursu Zimowego Turystyki Wysokogórskiej, a pogoda spowodowała, że tę wyprawę zapamiętam na długo (w pozytywnym znaczeniu!).