Beskid Niski


Wymagająca Lackowa

Wymagająca Lackowa

Beskid Niski wymyśliłem sobie mniej więcej w maju i ostał się jako ostatni punkt do zrealizowania do końca roku. Cały czas powtarzałem, że jest celem na ten rok, że tam pojedziemy i koniec kropka. Za tymi słowami nie szły w parze jednak czyny.

W międzyczasie odwiedziliśmy z Anią – na krótko, bo na krótko, ale zawsze – Sudety. Po tym urlopie do Korony Gór Polski została mi tylko Lackowa, tak więc mobilizacja do wejścia powinna być większa. Powinna być, ale odkąd odznak pojawia się jak grzybów po deszczu, przestaliśmy na nie zwracać większą uwagę… Mijały więc kolejne miesiące, aż nastał grudzień i w końcu zebrałem się do wyjazdu.