Niedzielny poranek na nartach zjazdowych

Siła nóg odgrywa bardzo dużą rolę podczas zabawy zwanej ski-touringiem, a ja miałem okazję się o tym przekonać podczas mojego pierwszego spotkania z tą formą aktywności. Po tej lekcji postanowiłem, aby jak najszybciej, jak tylko warunki na to pozwolą, udać się na stok i pojeździć na nartach zjazdowych, które ostatnio trochę zaniedbałem. Gwoli wyjaśnienia, pogoda przez ostatnie dwa lata nie sprzyjała, a śniegu prawie w ogóle nie było.

Jacek jakby czytał w moich myślach. Ostatniego dnia stycznia na mojej komórce wyświetlił się sms: „Cześć Jarek, przyszła zima, jechałbyś jutro na narty?”. Jak mogłem odmówić? ;)

Chciałoby się napisać, że podjęliśmy decyzję, aby pojechać do Istebnej, do ośrodka Zagroń. Racja, tam ostatecznie się znaleźliśmy, ale jeszcze w Ustroniu nie wiedzieliśmy, gdzie tak naprawdę jedziemy. Chyba dopiero na wysokości Soszowa ktoś postawił kropkę nad i.

Pogoda dopisała, pozostali narciarze też. Znaczy się, że nie było ich zbyt wielu :). My na miejscu byliśmy od 9:30 i tak do 11:00 było ok, dopiero potem zaczęło robić się tłoczno.

Sezon narciarski uważam za otwarty (trzeba przyznać, że trochę późnawo…). Teraz trzymam kciuki za pogodę!

Galeria

Informacje praktyczne

Dojazd

Do Istebnej można dostać się przez Wisłę pokonując Przełęcz Kubalonka, lub przez Szczyrk mając do pokonania Przełęcz Salmopolską. My jechaliśmy tzw. „Wiślanką” (droga numer 81). Mniej więcej po czterech kilometrach od przełęczy, przy stacji benzynowej, należy zjechać w lewą stronę kierując się na Zagroń, czy też Złoty Groń.

Strony warte odwiedzenia

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Niedzielny poranek na nartach zjazdowych"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy
Jarek

A dzisiaj byliśmy na Złotym Groniu, czyli 5 minut dalej od Zagronia. Wrażenia pozytywne, jednak gorsze od Zagronia. Może pogoda odegrała taką rolę?

wpDiscuz