Sudety

Wysoka Kopa na zakończenie sudeckiego wypadu

Wysoka Kopa na zakończenie sudeckiego wypadu

Góry Izerskie są nam obce. Debiutowaliśmy w nich dawno, dawno temu i do tej pory była to nasza jedyna wizyta. Nieszczególnie udana. Tym razem mieliśmy się odkuć, bo właśnie na ostatni dzień naszego krótkiego wypoczynku w Sudetach zapowiadała się najlepsza pogoda, a górskim celem miała być Wysoka Kopa.

Chełmiec w trybie „slow motion”

Chełmiec w trybie „slow motion”

Przez wiele lat uważano, że najwyższym szczytem Gór Wałbrzyskich jest Chełmiec (851 m n.p.m.). Ostatecznie okazuje się, że jest on ciut niższy od Borowej (853 m n.p.m.), ale to właśnie ten niższy wierzchołek znalazł się na liście szczytów należących do Korony Gór Polski.

Początkowo wycieczkę na Chełmiec planowaliśmy odbyć w tym samym dniu w którym wchodziliśmy na Waligórę, jednak życie zweryfikowało te plany. Wyszło na to, że potrzebujemy ciut więcej czasu niż zazwyczaj na zebranie się :), jednym słowem wdrażamy swego rodzaju „slow motion”.

Waligóra na spokojnie, czyli nasz debiut 2+1+pies

Waligóra na spokojnie, czyli nasz debiut 2+1+pies

Wiedzieliśmy, że narodziny Córeczki zmienią wiele w naszym poukładanym życiu. Ale żeby aż tak? :). W końcu przyszedł czas na pierwszy wyjazd i co się z tym wiąże, pierwszą górską wędrówkę. Nie mieliśmy zamiaru szarżować na początek, bo po pierwsze był to powrót Ani na szlak po dłuższej przerwie a dodatkowo było więcej pytań, niż odpowiedzi. Ile zabrać pieluch? Co z przewijaniem? Jak Ją ubrać? Ile ciuszków zabrać na zmianę w razie jakiejś awarii, i tak dalej…

Sudety, jako kierunek, wybraliśmy w miarę naturalnie. Do Korony Gór Polski zostały nam trzy szczyty z tego obszaru, spośród których żaden nie jest szczególnie wymagający, za to można zrobić przyjemne, niedługie spacery.

Upalny dogtrekking w Przesiece

Upalny dogtrekking w Przesiece

Kolejny raz jesteśmy w sercu Karkonoszy w urokliwej Przesiece. Kolejny raz jesteśmy na dogtrekkingu w towarzystwie wielu amatorów spędzania czasu z psem w taki sposób. Zawody są w sobotę, a na weekend zapowiadali upały, po stosunkowo przyjemnym tygodniu. Tak więc nie będzie łatwo…

Po podjęciu decyzji o starcie – waham się. Biec na dystansie mini liczącym mniej niż 20 kilometrów (przeważnie 15), czy też może wrócić do mida i zmierzyć się z około 25 kilometrami? Ostatecznie decyduję się na krótszy wariant i nie ma co zwalać tego tylko na pogodę. Tak szczerze, to nie czuję się jeszcze gotowy do dłuższego biegu, nasze treningi troszkę olałem, toteż taki bieg mógłby mieć, zarówno dla psiaka, jak i dla mnie, złe skutki.

Zimowe Sudety i Śnieżnik (prawie) na skiturach

Zimowe Sudety i Śnieżnik (prawie) na skiturach

Rezerwacji noclegów, w znanej nam z letniego pobytu wsi Bielice, dokonaliśmy w grudniu, licząc, że w marcu będzie jeszcze śnieg :). Główny powód wyboru terminu to chęć uniknięcia „feriowiczów”, tak więc wcześniejsze daty odpadały, czego w sumie nie żałowaliśmy, gdyż warunki zimowe na szlakach były nijakie. Sami zaś, tak na wszelki wypadek, oprócz sprzętu zimowego zabraliśmy też ekwipunek do wiosennych wycieczek, coby zmniejszyć szansę pogodzie na pokrzyżowanie planów. Szczęśliwie dla nas, już pierwszego dnia pobytu spadło sporo śniegu, który utrzymał się przez cały tydzień.

Zamek Chojnik z pięknymi panoramami

Zamek Chojnik z pięknymi panoramami

Zima w pełni. Przynajmniej ta kalendarzowa, gdyż za oknem dominuje aura jesienna. Wpisując się w ten klimat pogodowy nadrabiamy zaległości, przenosząc się w Karkonosze (jesienne, bo jakżeby inaczej :)).

Po zejściu ze Śnieżki pojechaliśmy do znajdującego się nieopodal, gdyż około piętnaście kilometrów od Karpacza, Sobieszowa. Postanowiliśmy bowiem odświeżyć wspomnienia z Zamku Chojnik, na którym ostatni raz byliśmy wieki temu, jak jeszcze zamek stał :).

Śnieżka jak zawsze wietrzna

Śnieżka jak zawsze wietrzna

Ograniczony czasowo (w sumie do jednego aktywnego dnia) pobyt w Sudetach chcieliśmy wykorzystać jak najpełniej. W planach była wycieczka górska w Karkonosze, zwiedzanie zamku Chojnik, wizyta w teatrze i udanie się na jeleniogórski rynek, uchodzący według wielu opinii za najpiękniejszy na Dolnym Śląsku.

Celem wycieczki górskiej była Śnieżka (czes. Sněžka, niem. Schneekoppe – 1603 m n.p.m.). Początkowo planowaliśmy wyjście na wschód słońca, jednak dokonaliśmy małych modyfikacji tym samym wpisujac tę atrakcję na listę rzeczy do zrobienia. Zmiana planów pozwoliła nam pospać trochę dłużej, ale nie za długo… Chcieliśmy stosunkowo wcześnie rozpocząć wędrówkę szlakiem czarnym spod kolejki na Kopę, aby zrealizować pozostałe punkty z napiętej listy na ten dzień.