Czy ubiór zimowy to zawrót głowy?

Ubiór jest istotnym elementem wycieczki górskiej często decydujący o jej jakości. Ten zimowy szczególnie powinien posiadać kilka, na pozór wykluczających się, cech. A więc musi być odpowiednio cienki i ciepły; musi odprowadzać pot; a nade wszystko – przynajmniej dla mnie – nie może krępować ruchów. Tak jak w przypadku pozostałych pór roku ubiór na tak zwaną cebulkę jest praktyczny, tak w przypadku zimy, jest niezbędny.

Poniższy zestaw jest w miarę uniwersalny i sprawdzi się w przypadku wycieczek pieszych, na rakietach, czy też skitourowych.

Ubierz się na „cebulkę”

Bielizna, a więc pierwsza warstwa, jest bardzo istotna. Od jakiegoś czasu zakładam koszulkę z wełny merino z wysokim kołnierzem, dodatkowo chroniącym szyję. Dodatkowo staram się mieć jakąś koszulkę na zmianę, aby przebrać się po wejściu na szczyt, czy też po dojściu do schroniska. Druga koszulka niewiele waży, nie zajmuje również wiele miejsca w plecaku, a jak poprawia komfort!

Tak jak w przypadku koszulek nie mam problemu, tak z bielizną na nogi już tak różowo nie jest. Otóż, nie jestem w stanie ubrać żadnego materiału, który przylega ściśle, czy też opina skórę. Wszelkie kalesony, leginsy, najzwyczajniej w świecie odpadają. Na szczęście, jestem osobą zimnolubną, więc nie stanowi to większego problemu, gdyż ta warstwa w moim przypadku jest konieczna wtedy, gdy temperatura osiąga około -15 stopni Celsjusza. I wtedy w sukurs przychodzą spodnie z najcieńszego polaru. Wygodne, a przede wszystkim – luźne.

Jak się ubierało…

Miałem na sobie: 1) wełniany podkoszulek, 2) ciepłą koszulkę, tak zwaną jegierowską, 3) cienką koszule wełnianą, 4) grubą koszulę wełnianą, 5) lekki puszysty sweter, 6) bardzo lekką, ale za to nieprzewiewną wiatrówkę, uszytą z jedwabiu spadochronowego, 7) ciepły i gruby sweter wełniany, 8) wełnianą kurtkę na jedwabnej podszewce, 9) wiatrówkę-skafander z lekkiego, ale nieprzewiewnego i nieprzemakalnego płótna, z kapturem.

W. Ostrowski: „Wyżej niż kondory”

Kiedy pierwsza warstwa jest już ubrana, należy coś na nią nałożyć. Po pierwsze – polar. W praktyce u mnie wygląda to tak, że przez 80% czasu przebywania na zewnątrz, stanowi on również ostatnią warstwę. Kiedy jest przeraźliwie zimno, czy też pojawia się ogromy wiatr lub deszcz, nakładam kurtkę membranową. Kurtkę chroniącą przed wiatrem i deszczem, mająca wywietrzniki, które sprawdzają się rewelacyjnie! Od dłuższego czasu przymierzam się do kupienia jakiejś kurtki puchowej (czasami przydałaby się na szczycie, podczas przerwy) i windstopera.

W przypadku spodni jest znacznie prościej. Mam jedne, lekko ocieplane, wodoodporne, z wywietrznikami, które prawie cały czas są otwarte. Gwarantuje to odpowiednią temperaturę i przepływ powietrza. Jestem z nich w miarę zadowolony, ale niestety mają swoje wady, o których przeczytacie w recenzji.

Nie zapominaj o…

Dodatki do podstawowego ubioru są co najmniej równie ważne. Nie wyobrażam sobie zimowej wycieczki bez jakiegokolwiek elementu z poniższego zestawiania poniżej.

Czapka. A najlepiej, co najmniej, dwie. Górskie wycieczki pokazały mi, jak bardzo głowa się poci, a nie ma nic gorszego od ubrania mokrej czapki z powrotem na głowę. Sam noszę jedną cienką czapkę polarową (przydałaby się druga…) i jedną grubszą. Zestaw waży niewiele, zajmuje jeszcze mniej miejsca w plecaku, a zapewnia wymagany komfort. W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o kapturze – dobrze, jak takowy w kurtce jest. Przydaje się.

Rękawiczki. Jeśli jest czapka, to są i one. Tak samo, warto mieć kilka par cieńszych, chroniących głównie przed wiatrem (podczas szybkiego marszu w dłonie raczej nie jest zimno), i co najmniej jedne cieplejsze. Te ostatnie ubieram rzadko, ale bywają potrzebne, szczególnie podczas zjazdów na skiturach.

Buff. Jestem fanem tego kawałka materiału od momentu, kiedy go po raz pierwszy ubrałem. Nareszcie szalik, który wiecznie był gdzieś mokry, czasami ubrany tak, że część szyi nie była osłonięta, zostaje w domu. Został zastąpiony czymś tak bardzo niepozornym.

A Wy, co ubieracie na siebie? Co musicie mieć, aby mieć zapewniony komfort?

0 0 votes
Article Rating

Related posts

Aparat w góry, czyli czym fotografujemy

Jak ukoić zmęczone stopy?

Wyrusz zimą na szlak

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

4 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Inline Feedbacks
View all comments
Skadi
Skadi
22 stycznia 2018 18:46

Mój sprawdzony zestaw na warunki jesienno-zimowe to termoaktywniak (najlepszy Brubeck!) + kurtka softshellowa bez żadnych ocieplin. Nie ma ryzyka przegrzania. Na postój kurtka puchowa Cumulusa.

Jarek
Jarek
Reply to  Skadi
22 stycznia 2018 21:00

Zakup puchówki przede mną i nastąpi to już niedługo. A po ostatniej wycieczce w Tatry zauważyłem, że membrana tak jakby uległa zniszczeniu :(. Czeka więc mnie dodatkowo nieplanowany wydatek…

Marcin
Marcin
3 września 2018 21:55

A jakie buty polecasz?

Jarek
Jarek
Reply to  Marcin
3 września 2018 23:40

Mnie bardzo dobrze sprawdzały się Lowa Tibet, które dawały radę w Beskidach i Tatrach. Wytrzymały ponad 10 lat i byłem z nich zadowolony. Obecnie mam Chirucę, jednak one jeszcze nie były w śniegu :).
Wybierając buty odpowiedz sobie na pytanie – po jakich górach będziesz w nich chodzi, jakie raki będziesz do nich zakładał (czy w ogóle?). I mimo wszystko postawiłbym na firmę. Jest wiele marek robiących naprawdę dobre buty, wymieniając tylko niektóre z nich: Meindl, Scarpa, Zamberlan, Aku. Zrezygnuj z firm, które robią wszytko…