Izba Pamięci Jerzego Kukuczki… Chata na Szańcach… Ochodzita… Czyli kilka chwil w Istebnej i Koniakowie

Izba Pamięci Jerzego Kukuczki… Chata na Szańcach… Ochodzita… Czyli kilka chwil w Istebnej i Koniakowie

Aura w długi weekend majowy nie rozpieszczała turystów. Zapowiadana, niepewna pogoda na niedzielę spowodowała, że postanowiliśmy odwiedzić Istebną i Koniaków – urocze wioski przysłonięte sławą leżącej nieopodal Wisły. Cele, jakie obraliśmy na ten krótki wypad to Izba Pamięci Jerzego Kukuczki w Istebnej, Chata na Szańcach w Koniakowie stanowiąca jeden z punktów kontrolnych odznaki MOT II oraz, w przypadku dobrej pogody, Ochodzita (895 m n.p.m.).

Izba Pamięci Jerzego Kukuczki

Wizytę w tym miejscu planowałem już od co najmniej kilku lat, jednak zawsze nie było mi po drodze. Teraz, po obejrzeniu Izby mogę tylko żałować, że swych planów nie zrealizowałem wcześniej…

Zanim skierujemy się do Pani Cecylii Kukuczki, warto użyć telefonu i umówić się, aby nie pocałować klamki. Samo zaś znalezienie Izby nie stanowiło najmniejszego problemu, gdyż wystrój ogrodu jednoznacznie nawiązuje do Himalajów.

Izba jest bardzo kameralna, co w niczym nie przeszkadza – szczególnie, jak w środku jest mało osób. Na tej niewielkiej powierzchni zgromadzonych zostało całkiem sporo eksponatów, począwszy od zdjęć, książek, medali olimpijskich, po chorągiewki, które były wbite w kluski śląskie po zdobyciu czternastego, ostatniego ośmiotysięcznika (Shisha Pangma (8013 m n.p.m.)) przez Kukuczkę, czy też nart, na których Kukuczka zjechał z tego szczytu. Wszystkiemu dodaje smaczku opowieść Pani Cecylii.

Jednym słowem – rewelacja!

Chata na Szańcach

Myślę, że gdyby nie MOT II, to Chaty długo bym nie odwiedził. Nie twierdzę, że nigdy bym tutaj nie trafił, jednak z całą pewnością nie dzisiaj… Nie odwiedziłbym i nie wiedziałbym, co cały czas traciłem…

Po użyciu dzwonka (chata jest czynna non-stop, jak informuje napis na drzwiach, gospodarz – Pan Tadeusz Rucki – musi tylko podejść) poczekaliśmy chwilkę i zostaliśmy zaproszeni do środka. Dla zwiedzających dostępne są dwa (licząc na upartego – trzy) pomieszczenia. Pierwsze stanowi galerię, w której w centralnym punkcie znajdują się trombity. Kto chętny, może spróbować swoich sił :). Osobiście polecam zachęcić mistrza do złapania za instrument i zaprezentowania jego możliwości. Ja do teraz jestem pod ogromnym wrażeniem… Drugie pomieszczenie skupia się wokół słynnych koronek koniakowskich – można podziwiać m.in. serwetki, obrusy, stringi, stringi dla mężczyzn (sic!), itd.

Dodając do tego wszystkiego ogromne poczucie humoru gospodarza, jest to miejsce, do którego z chęcią będę wracał. Tym bardziej, że ponoć codziennie wieczorami odbywają się koncerty na trombitach.

Ochodzita

Na deser zostawiliśmy sobie kilkuminutowy spacer na Ochodzitą (895 m n.p.m.). Charakterystyka i umiejscowienie tej góry powodują, że jest ona fantastycznym miejscem widokowym – jak tylko przejrzystość powietrza na to pozwala, „roztacza się z niej jedna z najpełniejszych panoram górskich w całych Beskidach Zachodnich. Spacer na szczyt trwa kilka minut, jednak na szczycie można spędzić długie godziny.

Z całą pewnością wrócę tutaj, kiedy widoczność będzie lepsza. Wrócę, zaplanowawszy wcześniej odpowiednio dużo czasu…

Galeria

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz