Tatrzańskie Szaleństwa

Po moim pierwszym spotkaniu ze skitouringiem wiedziałem, że jeszcze w tym sezonie będę chciał przynajmniej raz tego skosztować. Okazja natrafiła się dość szybko, niecały miesiąc po pierwszych próbach. Tym razem jednak nie był to ani jednoosobowy, ani jednodniowy wypad. Na weekend do Zakopanego zawitaliśmy w czwórkę – Ania, Kasia, Jacek i ja.

Skitoury na Przełęcz Karb

W sobotni poranek, Jacek i ja, spotkaliśmy się z Justyną koło ronda prowadzącego do Kuźnic i po zorganizowaniu sprzętu rozpoczęliśmy naszą wycieczkę. Plan był dość prosty – udajemy się szlakiem narciarskim do Doliny Gąsienicowej i w Murowańcu podejmujemy decyzję, co dalej. Podczas mozolnego, dłużącego się podejścia wiatr dawał nam się we znaki, więc wiedzieliśmy, że raczej będziemy unikać podejścia na grań.

Summa summarum, po odpoczynku w schronisku, poszliśmy za szlakiem czarnym w stronę kolejki krzesełkowej i postanowiliśmy podchodzić pod Przełęcz Karb, nie wchodząc na nią, aby rozpocząć zjazd.

Sam zjazd był… długi. Dla osoby dobrze jeżdżącej na nartach z całą pewnością byłaby to ogromna przyjemność, dla mnie natomiast było to wyzwanie. No cóż, wiele przede mną. Pocieszam się słowami przewodniczki, że warunki śniegowe były bardzo trudne do zjazdu.

Sama pogoda tego dnia była dość pokrętna. Z jednej strony było bardzo ładnie, słońce świeciło zachęcając do wyjścia w góry. Z drugiej strony wiał halny, dochodząc do ponad 100 km/h. My szczęśliwie uniknęliśmy apogeum złej pogody, ale niestety niektórym się to nie udało, niektórzy na zawsze zostali w ukochanych Tatrach.

Spacer w Dolinie Kościeliskiej

Podczas gdy my z Jackiem „foczyliśmy”, Dziewczyny udały się na wycieczkę do Doliny Kościeliskiej. Oddaję więc miejsce Ani.

Początkowo planowałyśmy, że od rana będziemy jeździć na nartach. Jednak po przebudzeniu, olśniło mnie i wymyśliłam, że najpierw pójdziemy na wycieczkę, a narty zostawimy sobie na popołudnie. Wspólnie i w porozumieniu wybrałyśmy trasę – spacer Doliną Kościeliską do schroniska na Hali Ornak szlakiem zielonym. Przeliczyłyśmy czas (o dziwo obeszło się bez kalkulatora) i zapowiadało się obiecująco.

Niestety, pomimo pięknie świecącego słońca, silny wiatr bardzo utrudniał poruszanie się. Dodatkowo, szlak był bardzo oblodzony, ale Kasia dziarsko parła do przodu, więc nie pozostało mi nic innego, jak podążać za Nią. Pomimo tych niesprzyjających warunków, do schroniska dotarłyśmy, o dziwo, zgodnie z wyliczonym wcześniej czasem. W schronisku było pełno ludzi, dlatego przycupnęłyśmy tylko na chwilę, żeby napić się gorącej herbaty i ruszyłyśmy w drogę powrotną.

Po drodze mijałyśmy dziewczyny w obuwiu nienadającym się do górskich wycieczek – na obcasie, czy też w adidasach (!) – tym bardziej w takich warunkach, gdy w butach górskich trudno się poruszało. Może wydawało się im, że tak łatwą trasę pokonają bez problemu, ale czasem warto również spojrzeć na warunki jakie panują na szlaku, tym bardziej, że przy wejściu do Parku znajdowało się stosowne ostrzeżenie. Ale no cóż…

My natomiast dosyć szybko wróciłyśmy z powrotem na parking i pojechałyśmy do Zakopanego, gdzie umówiłyśmy się z Jackiem i Jarkiem.

Co do nart zjazdowych – ja odpuściłam, ale Kasia z Jarkiem znaleźli jeszcze siły i pojechali wieczorem na Polanę Szymoszkową, by poszusować przed zamknięciem stoku. Ja nadrobiłam tę zaległość dnia następnego, kiedy Jacek i Jarek „foczyli”.

Znowu skitoury. Tym razem na ramię Łopaty

Drugiego dnia ponownie założyliśmy (Jacek i ja) „foki”, aby w towarzystwie przewodnika, ratownika TOPR, zrobić wycieczkę w okolice Doliny Kondratowej. Co prawda początkowo planowaliśmy odwiedzić Dolinę Staroleśną, jednak ograniczenia czasowe zweryfikowały te plany.

Początkowo szliśmy do schroniska na Polanie Kondratowej. Moja pierwsza wycieczka na skitourach również przebiegała przez to miejsca, jednak tym razem, ku mojej radości, szliśmy zupełnie inaczej. Po dotarciu na miejsce zapadła decyzja, że wejdziemy na ramię Łopaty wychodzące z Suchego Wierchu Kondrackiego. Podejście dla mnie było ok, ale zjazd ciut za trudny, jak na moje umiejętności. A więc moi towarzysze musieli dość często na mnie czekać.

Poprzedni dzień, bogaty w lawiny, wyostrzył nasze zmysły, tym bardziej, że teren był lawiniasty. Towarzystwo toprowca bardzo wiele nam dało i nauczyło, jak powinno wyglądać podchodzenie, a jak zjazdy w takich warunkach.

Pół żartem, pół serio

Poprzednie filmiki obrazują, jak wyglądały omówione wycieczki. Jednak, gwoli sprawiedliwości, w oczach Jacka moje zjazdy raczej wyglądały następująco :) :

Żurek na szlaku

Hmmm. Do teraz wspominam wspaniały smak jabłecznika z Murowańca. Polecam!

Galeria

Informacje praktyczne

Trasa

Skitury na Przełęcz Karb
Odcinek Szlak Czas GOT
Kuźnice – Schr. PTTK na Hali Gąsienicowej narciarski 2 godz. 15 min 11 / 6
Odpoczynek w schronisku   1 godz. 05 min  
Schr. PTTK na Hali Gąsienicowej – Pod Przełęczą Karb czarny
niebieski
1 godz. 05 min 4 / 2
Pod Przełęczą Karb – Kuźnice niebieski
narciarski
1 godz. 10 min 8 / 15
Rzeczywisty czas przejścia:
Czas ruchu:
Czas postoju:
5 godz. 45 min
3 godz. 55 min
1 godz. 50 min
23 / 23
Mapa trasy
Profil trasy
Spacer w Dolinie Kościeliskiej
Odcinek Szlak Czas GOT
Kiry – Wyżnia Kira Miętusia zielony 0 godz. 20 min 1 / 1
Wyżnia Kira Miętusia – Lodowe Źródło zielony 0 godz. 15 min 1 / 1
Lodowe Źródło – Polana Pisana zielony 0 godz. 30 min 2 / 1
Polana Pisana – Schr. PTTK na Hali Ornak zielony 0 godz. 30 min 3 / 2
Schr. PTTK na Hali Ornak – Polana Pisana zielony 0 godz. 25 min 2 / 3
Polana Pisana – Lodowe Źródło zielony 0 godz. 30 min 1 / 2
Lodowe Źródło – Wyżnia Kira Miętusia zielony 0 godz. 15 min 1 / 1
Wyżnia Kira Miętusia – Kiry zielony 0 godz. 20 min 1 / 1
Czas przejścia: 3 godz. 05 min 12 / 12

Dojazd

Co prawda do Zakopanego najszybciej dostaniemy się autostradą A4, jednak drogi tej nie można polecić w okresie wzmożonego ruchu.

Tym razem wybraliśmy trasę przez Wadowice (droga 28), aby za Makowem Podhalańskim zjechać na Zawoję (droga 957), następnie w Jabłonce skierować się na drogę 957 prowadzącą na Czarny Dunajec. Tam odbiliśmy na Witów (droga 958) i nijako od tyłu dostaliśmy się do Zakopanego.

Przewodniki

  • Nyka J.: "Tatry Polskie. Przewodnik". Trawers, 2003
  • Szatkowski W.: "Tatry. Przewodnik skiturowy". Góry, 2010

Mapy

  • "Tatry", skala 1:27 000. Wydanie I, ExpressMap, 2012
  • "Tatry Polskie. Zachodnie i Wysokie", skala 1:20 000. Wydanie I, Agencja Wydawnicza WIT, 2004
  • "Dookoła Tatr. Mapa narciarska", skala 1:100 000. Wydanie II, Sygnatura, 2007/2008

Strony warte odwiedzenia

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz