Gefrorene-Wand-Spitzen. Wspomnień czar, część 2

Gefrorene-Wand-Spitzen. Wspomnień czar, część 2

W Alpach nie wypada się nudzić. Pojechaliśmy tam z myślą o wędrowaniu po górach, a pogoda postanowiła nam w tym znacząco pomóc. Następnego dnia (26. lipca 2009) po wycieczce do schroniska Edelhütte (2238 m n.p.m.) słońce zachęcało wręcz do wyjścia, a my za cel obraliśmy Gefrorene-Wand-Spitzen (3288 m n.p.m.).

Samochodem dojechaliśmy do wioski Hintertux leżącej u podnóża lodowca o tej samej nazwie. Tam też zrozumieliśmy dlaczego właścicielka hotelu, w którym nocowaliśmy pierwszego dnia zapytała nas, czy przyjechaliśmy na narty. Otóż na parkingu można było spotkać 3 grupy turystów: ubranych w krótkie spodenki i rękawki – stanowiących przedstawicieli mało aktywnego wypoczynku (przynajmniej w danym dniu), wyposażonych w typowy ekwipunek górski (m.in. polary) oraz narciarzy, którzy stanowili zdecydowaną większość – trochę dla nas dziwny widok, jak na tę porę roku :). Ale jakby na to nie patrzeć, byliśmy u stóp lodowca. Ponieważ słońce mocno świeciło a na górze był śnieg, zaopatrzyliśmy się jeszcze w okulary przeciwsłoneczne, których, wstyd się przyznać, zapomnieliśmy zabrać z domu.

Na szczyt dostaliśmy się kolejką Gletscherbus, składającą się z trzech etapów. Na każdej stacji pobyliśmy chwilę, aby móc „rzucić okiem” na otaczające nas widoki. Z samej kolejki największe wrażenie robi ostatni odcinek, w szczególności fragment, gdy przed sobą widzi się słup stojący na stromym zboczu po przejechaniu którego kolejka jedzie nad przepaścią.

Na górze jest raj dla narciarzy – całe mnóstwo wyciągów, a także ślizgawki i karuzela z pontonami dla dzieci :). Poszliśmy na taras, z którego rozciągał się przepiękny widok, obrazujący ogrom tych gór. Nasze, polskie Tatry, można „zamknąć w garści”, a my patrzyliśmy na niekończące się wierzchołki, ciągnące się po horyzont. Z tablicy umieszczonej na tarasie dowiedzieliśmy się również, że w oddali widać Dolomity.

Po krótkim, około 45 minutowym, pobycie, zjechaliśmy kolejką jeden odcinek i postanowiliśmy środkowy odcinek trasy przejść pieszo – w końcu mamy chodzić po górach, a nie jeździć :). Trasa sama w sobie jest wygoda, prowadzi ubitą drogą (kawałek musieliśmy zejść po łupkach, co akurat nie było zbyt wygodne). Po drodze napotkaliśmy krowy (stanowiące stały element krajobrazu alpejskiego) i ja, jak to ja, zaczęłam do nich mówić :), co im się chyba, a raczej na pewno, nie spodobało. Jedna z nich zaczęła iść w naszą stronę wierzgając tylnymi nogami, a że krowy pasły się luzem, zrobiło się trochę niebezpiecznie… Nie ma co ukrywać, wystraszyłam się i przy każdym następnym mijaniu stada krów serce waliło mi jak szalone.

W pewnym momencie ubita droga wiła się dalej w dół, a szlak, w mało widoczny sposób, odbijał. Byłam trochę zła, że nie poszliśmy wygodniejszą drogą (schodząc tym samym ze szlaku), ale jak się okazało, był to bardzo dobry wybór, gdyż naszym oczom ukazał się świstak, spacerujący sobie po ścieżce. Trochę czasu nam zeszło na podkradaniu się do niego, ale Jarkowi udało się podejść na tyle blisko, by zrobić zdjęcie, no i go wystraszyć :). Następnie czekała nas „przeprawa” przez mały wodospad. Ale i to się opłaciło, bo zaraz za nim czekała na nas niespodzianka – tym razem były to dwa świstaki, maluszek wraz z opiekunem. Ponieważ wodospad szumiał dosyć mocno, Jarek podszedł jeszcze bliżej niż poprzednio. Malutki świstak był na tyle zaskoczony, że uciekając wbiegł Jarkowi prosto na nogi.

W końcu dotarliśmy do stacji kolejki, tym samym kończąc pieszą część wycieczki.

Galeria

Informacje praktyczne

Pozostałe wycieczki w Austrii w 2009 roku

Dojazd

Alpy Zillertalskie (niem. Zillertaler Alpen, wł. Alpi della Zillertal) znajdują się na terenie Austrii oraz Włoch. Nazwa pasma górskiego pochodzi od nazwy doliny Zillertal, położonej w sercu Tyrolu (niem. Tirol, wł. Tirolo). Aby dojechać w dolinę, należy jechać autostradą na Innsbruck (A12) i zjechać w drogę 169 prowadzącą aż po lodowiec Hintertux. W dolinie Zillertal znajduje się największy w Austrii ośrodek sportów narciarskich.

Przewodniki

  • Goedeke R.: "Alpejskie Trzytysięczniki. Tom 1 północ". Sklep Podróżnika, Warszawa 2007

Mapy

  • "Zillertaler Alpen. Tuxer Alpen". Skala 1:50 000, KOMPASS-Karten GmbH, Innsbruck
X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz