Mirów, Bobolice, Góra Zborów – jurajski wypoczynek

Mirów, Bobolice, Góra Zborów – jurajski wypoczynek

Prognoza pogody na weekend zapraszała do wyjścia z domu, do opuszczenia zatłoczonego miasta. Jednocześnie mieliśmy swego rodzaju zaproszenie do odwiedzenia znajomych, przebywających w swoim letniskowym domku na Jurze Krakowsko-Częstochowskej w Zdowie. Prosić nas nie było trzeba. Sobota była zaplanowana!

Przyznaję bez bicia, że Jura, pomimo swej bliskości, nie jest mi specjalnie znana – za każdym razem wybierałem góry. Przyszedł czas, aby odrobić zaległą lekcję i poznać zakamarki tego regionu.

W krainie zamków – Mirów i Bobolice

Na pierwszy ogień wybraliśmy chyba jedne z najbardziej znanych miejsc, a mianowicie Mirów, Boblice i Górę Zborów (462 m n.p.m.). Aby zobaczyć te miejsca, zorganizowaliśmy dwie mini-wycieczki, kończące się we wspomnianym już Zdowie.

Pierwsza wycieczka skupiła się na, jakże różnych, ruinach zamków. Ten w Mirowie wzbudził moją większą sympatię. Ruiny, to ruiny i tak powinno pozostać. Z tego miejsca, czerwonym szlakiem Orlich Gniazd, poszliśmy spokojnym spacerkiem do Bobolic, zobaczyć drugi zamek – po rekonstrukcji. „Czy tak rzeczywiście wyglądał zamek w XIV wieku?”, „Na ile rekonstrukcja zmieniła wygląd zamku?”, pytania same się nasuwały. Nie dane nam było wejść do środka – posiadanie psa ma swoje uroki, a ten wierny towarzysz nie wszędzie jest mile widziany.

Po krótkim, ponad 15 minutowym, wymuszonym odpoczynku, spowodowanym próbą zrobienia zdjęcia, na którym nie będzie turystów – kontynuowaliśmy marsz. Najwięcej problemów nawigacyjnych, jeżeli można to tak określić, sprawiły nam okolice zamku, gdyż wybudowany wybieg dla koni zamknął drogę po której biegnie szlak. Bez większych problemów wróciliśmy na właściwe „tory” i najpierw wśród domków, potem lasem, wróciliśmy do „bazy”.

„Zdobywamy” szczyt Góry Zborów

Po obiedzie zrealizowaliśmy drugą wycieczkę. Rodzice podwieźli nas do Podlesic, skąd szlakiem czarnym, a następnie czerwonym weszliśmy na szczyt Góry Zborów. Co mnie zachwyciło? Z całą pewnością występujące tam formy skalne oraz aspiranci sztuki wspinaczkowej. Sport, którego kilka lat temu kompletnie nie rozumiałem, zwrócił moją uwagę. Może warto spróbować?

Z samego szczytu (jak to pięknie brzmi!), zwieńczonego wieżyczką triangulacyjną, zrobiliśmy kilkanaście zdjęć, zachwycając się widokami. Czas gonił, a my szlakiem czerwonym,a następnie żółtym Szlakiem Zamonitu wróciliśmy do znajomych.

Galeria

Informacje praktyczne

Trasa


Mapa trasy
Profil trasy

Przewodniki

  • Skała C.: "Jura Krakowsko-Częstochowska". Pascal, 2005

Mapy

  • "Jura Krakowsko-Częstochowska", skala 1:50 000. ExpressMap, 2011
X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz