Tatrzański Mnich z wisienką na Wrotach Chałubińskiego

Tatrzański Mnich z wisienką na Wrotach Chałubińskiego

Mnich zawsze kojarzył mi się z niedostępnością. Niedostępnością dla mnie, jako turysty. Wspinaczka za bardzo mnie nie pociąga, choć nie mogę powiedzieć, abym jej sensownie skosztował. Cały czas planuję wybrać się na ściankę i zobaczyć, z czym to się je, jednak plany co chwilę przekładam.

Pomimo owej niedostępności, pod wpływem artykułu i zdania zapadającego w pamięć, pomyślałem o wejściu na Mnicha. „Droga ‚przez płytę’ jest w zasięgu każdego sprawnego turysty”, a ponieważ jeszcze za takiego turystę się mam, postanowiłem namówić Jacka i spróbować swoich sił.

Koniec języka za przewodnika

Biorąc pod uwagę nasze umiejętności wspinaczkowe, czy też ich brak, nie było innej opcji jak skorzystać z usług przewodnika, którego zacząłem szukać już w styczniu. Może trochę wcześnie, ale zależało mi, aby zarezerwować nocleg w Morskim Oku na jeden z sierpniowych weekendów, a z tego punktu widzenia styczeń może okazać się terminem późnym :).

Przewrotnie, z noclegiem problemu nie było. Odwrotnie niż z przewodnikiem. Część z nich miała sierpień już zajęty, część w ogóle nie odpowiedziała na wysłane zapytanie a Biuro Przewodników Wysokogórskich Salewa zaproponowało cenę o dwieście złotych wyższą od tej prezentowanej na stronie. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi o powód tego stanu rzeczy :). Ale tragicznie znowu nie było, kilku przewodników odpowiedziało i ostatecznie zdecydowałem się na Tomasza Michalika. Uprzedzając trochę fakty, z Panem Tomkiem nie udało się pójść ze względu na Jego dyżur w TOPRze. O wszystkim byłem na bieżąco informowany i zapewniany, że ktoś na pewno z nami pójdzie, a szczęśliwcem :) okazał się Bartek Gąsienica-Józkowy.

Kończąc wątek przewodnicki, muszę przyznać, że trafiliśmy idealnie. Wędrówka zarówno w trawiastym, jak i skalnym terenie w takim towarzystwie to czysta przyjemność. Znaleźliśmy wiele tematów do dyskusji, a ponieważ Bartek jest również TOPRowcem, to również sporo podyskutowaliśmy o działalności pogotowia ratunkowego w górach.

Asfaltem do Morskiego Oka

Nie wiedziałem, czego się po Mnichu (słow. Mních, 2068 m n.p.m.) spodziewać. Zależało nam, aby wystartować wypoczętym, dlatego zdecydowaliśmy się na nocleg w Morskim Oku, w miejscu do którego podchodziłem bardzo sceptycznie. W końcu kojarzy mi się z ogromną komercją.

Do schroniska należało się jakoś dostać, tak więc wizytę w Tatrach rozpoczęliśmy od wędrówki znienawidzonym przeze mnie asfaltem z Palenicy. Co prawda o godzinie szesnastej zdecydowana większość osób schodziła, mało kto szedł w naszym kierunku, ale nie ma co ukrywać – szliśmy w tłumie. Umęczyłem się znacznie, nie tyle fizycznie, co psychicznie.

W końcu znaleźliśmy się w schronisku, gdzie czekało nas miłe zaskoczenie. Napisałem powyżej o moim podejściu do tego schroniska, które bazuje na podstawie poprzednich, typowo przelotowych wizyt. Do tej pory nigdy nie wszedłem „głębiej” do budynku. A muszę przyznać, że warunki noclegowe są przyzwoite, a prysznic, w szczególności, zasługuje na pochwałę. Tak, z całą pewnością przez noc odpocząłem.

Mnich. Drogą Robakiewicza

Nastał poranek. Jeszcze wieczorem kontaktowaliśmy się z Bartkiem w sprawie pogody, gdyż szło załamanie. Niewiadomą było kiedy lunie, nie czy lunie. Najgorszy scenariusz przepowiadał deszcze w okolicach godziny piętnastej, więc spokojnie mogliśmy realizować plan.

Na Mnichu

Pisząc maila do Tomka Michalika sugerowałem „Drogę przez płytę” i już wtedy padła sugestia, że skoro byliśmy na Gerlachu (słow. Gerlachovský štít, 2655 m n.p.m.), Durnym (słow. Pyšný štít, 2623 m n.p.m.), czy też Łomnicy (słow. Lomnický štít, 2634 m n.p.m.), to może lepszym wariantem będzie dla nas „Droga Robakiewicza”. Z informacji wyczytanych w czeluściach internetu dowiedziałem się, że „to nieco trudniejszy i bardziej wspinaczkowy wariant wejścia na szczyt. Biegnie charakterystycznym zacięciem i po około dwóch wyciągach łączy się z Drogą przez płytę”. O wszystkim mieliśmy zdecydować podchodząc pod Mnicha.

Ostatecznie poszliśmy tym trochę trudniejszym wariantem i cóż mogę powiedzieć. No podobało mi się :). Zarówno wejście, jak i zjazd. W moim odczuciu Mnich był najtrudniejszym technicznie szczytem na którym dotychczas byłem i muszę przyznać, że czułem się na nim bardzo dobrze (najgorzej wspominam Durny Szczyt). Owszem, były warianty gdzie zadawałem sobie pytania, jak Bartek tutaj wszedł, ale wszystko poszło sprawnie.

Obawiałem się trochę wierzchołka, gdyż z oglądniętych dotychczas zdjęć wynikało, że pomieści co najwyżej dwie osoby, a to i tak z trudem. Rzeczywistość okazała się trochę inna i teraz już wiem, że z powodzeniem na Mnichu może być więcej osób :). I to „więcej” było kolejnym zaskoczeniem. Wiedziałem, że jest to oblegana turnia, ale nie spodziewałem się, że aż tak.

Szpiglasowy Wierch, czy może Wrota Chałubińskiego?

Z Mnichem się pożegnaliśmy i wróciliśmy na rozwidlenie szlaków. Było za wcześnie, aby kończyć dzień. Rozstaliśmy się z Bartkiem i skierowaliśmy się na Wrota Chałubińskiego (słow. Vráta Chałubińského, 2022 m n.p.m.). Kusiła nas Szpiglasowa Przełęcz (słow. Szpiglasové sedlo, 2214 m n.p.m.), a to dlatego, że jeszcze nigdy na niej nie byliśmy, pomimo kilku prób. W głowie szybko ułożyliśmy trasę do Piątki przez przełęcz i powrót do Morskiego Oka przez Świstówkę. Plan niezły, z tym, że nie za bardzo przypadł do gustu pogodzie. Wiedzieliśmy, że mamy jeszcze trochę słońca, ale raczej dwie godziny, a nie pięć. Wybór więc padł na Wrota Chałubińskiego, które tak ładnie ugościły Agatę.

W stronę Wrót Chałubińskiego

Podejście na Wrota jest wyzwaniem. Z Mnicha nie wyglądało jakoś specjalnie strasznie, ale jest co wchodzić. Zaczyna się niewinnymi zakosami, które im wyżej, tym są mniejsze. Ogromnym plusem natomiast tego miejsca jest… cisza. Na konkurencyjnym szlaku, z którego kilka chwil wcześniej zrezygnowaliśmy, było gwarno, a tutaj minęliśmy tylko kilka osób, a na przełęczy byliśmy całkowicie sami. Naturalnie oczy kierują wzrok na stronę słowacką i aż korci, aby iść dalej. Niestety, szlak dalej nie prowadzi. Trzeba wracać tą samą drogą, którą się tutaj dotarło.

To już jest koniec

Dotarliśmy do schroniska, zabraliśmy graty i zebraliśmy się do wyjścia. Początkowo planowaliśmy zostać jeszcze jeden dzień i górami wrócić do Zakopanego, oczywiście przez Szpiglasową Przełęcz. Zrezygnowaliśmy ze względu na pogodę. Już na ceprostradzie złapał nas deszcz, a na parking dotarliśmy całkowicie przemoczeni.

Lunęło. Lunęło i nie odpuszczało przez kilka dni…

Żurek na szlaku

Tym razem żurku nie było, schronisko nad Morskim Okiem nie dysponowało w czasie naszej obecności tym rarytasem. W piątkowy wieczór skusiłem się na kwaśnicę i była tak dobra, że w sobotę ponownie się na nią skusiłem. Oczywiście do tego szarlotki nie mogło zabraknąć :). Kolejny raz podczas tego krótkiego pobytu przekonałem się, że to schronisko nie jest takie złe.

Galeria

Informacje praktyczne

Trasa

Odcinek Szlak Czas GOT
Palenica Białczańska – Wodogrzmoty Mickiewicza czerwony 0 godz. 30 min 9 / 6
Wodogrzmoty Mickiewicza – Schronisko PTTK nad Morskim Okiem czerwony 1 godz. 00 min 8 / 5
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem – Dolina za Mnichem żółty 1 godz. 30 min 6 / 2
Dolina za Mnichem – Mnich bez szlaku 1 godz. 45 min 3 / 1
Mnich – Dolina za Mnichem bez szlaku 1 godz. 25 min 1 / 3
Dolina za Mnichem – Wrota Chałubińskiego czerwony 0 godz. 25 min 3 / 1
Wrota Chałubińskiego – Dolina za Mnichem czerwony 0 godz. 25 min 1 / 3
Dolina za Mnichem – Schronisko PTTK nad Morskim Okiem żółty 1 godz. 25 min 2 / 6
Schronisko PTTK nad Morskim Okiem – Wodogrzmoty Mickiewicza czerwony 0 godz. 50 min 5 / 8
Wodogrzmoty Mickiewicza – Palenica Białczańska czerwony 0 godz. 25 min 6 / 9
GOT: 44 / 44

Mapa trasy
Profil trasy

Dojazd

Zdecydowaliśmy się na wariant prowadzący przez autostradę, następnie Zakopiankę. Ze względu na remonty drogi, nie był to najlepszy wariant. Podobno będzie lepiej :). Do Katowic wracaliśmy przez Zawoję, spodziewając się wzmożonego ruchu ze względu na załamanie się pogody.

Przewodniki

  • Jaćkiewicz L.: "Nieznane Tatry, Przewodnik wysokogórski. Tom III". Wydawnictwo Góry, 2009
  • Nyka J.: "Tatry Polskie. Przewodnik". Trawers, 2003
  • Zygmański M., Klimek P., Figiel N.: "Tatry Polskie i Słowackie". Bezdroża, 2008

Mapy

  • "Tatry Polskie. Zachodnie i Wysokie", skala 1:20 000. Wydanie I, Agencja Wydawnicza WIT, 2004
  • "Tatry", skala 1:27 000. Wydanie I, ExpressMap, 2012

Strony warte odwiedzenia

Noclegi

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz