Wizyta w Centrum Górskim Korona Ziemi

Wizyta w Centrum Górskim Korona Ziemi

Na sobotę zaplanowaliśmy wycieczkę tatrzańskim szlakiem, chcąc zanurzyć się w kolorach jesieni. Pogoda miała jednak odmienne plany i generalnie powinienem spodziewać się „dupówy”, podczas której jedynym rozsądnym miejscem w górach jest schronisko. Jeszcze do czwartku łudziłem się, że nie będzie tak źle, no bo przecież prognozy długoterminowe często nijak się nie sprawdzają. Często, co nie znaczy, że zawsze – tym razem się sprawdziły…

Mieliśmy plan awaryjny (w końcu było sporo czasu na jego opracowanie). Od momentu otwarcia Centrum Górskiego Korona Ziemi, wiedzieliśmy, że kiedyś tam zawitamy. A kiedy, jak nie w taką pogodę?

Na miejsce jechaliśmy niemiłosiernie długo, więc jak już znaleźliśmy się na parkingu, pomyślałem sobie – byle się opłaciło. Optymistycznie weszliśmy do środka, dokonaliśmy formalności związanych z opłatami i ruszyliśmy na podbój gór wysokich. No, może nie do końca tak było.

Centrum Górskie można zwiedzać dwojako. Pierwsza opcja to skorzystanie z przewodnika z krwi i kości, druga to wirtualny przewodnik pod postacią tabletu. My, jako ludzie dostosowujący się w mgnieniu oka do nowej rzeczywistości, oczywiście postawiliśmy na nowoczesność, porwaliśmy tablet i po krótkiej prezentacji obsługi ruszyliśmy zwiedzać. Jak szybko ruszyliśmy, tak wróciłem po drugi tablet :). Powód prozaiczny – pojechaliśmy w trójkę i bardzo szybko przekonaliśmy się, że jedno urządzenie nie jest wygodnym rozwiązaniem.

Sama obsługa tabletu jest banalnie prosta i nie sprawia najmniejszych trudności (przy czym kilka razy przypadkowo udało nam się go wyłączyć :)). Mianowicie po podejściu do gabloty, automatycznie zmienia się zawartość na odpowiednią. Pomimo ciekawego rozwiązania, zabrakło mi… multimedialności. Na tablecie pojawia się tekst do przeczytania, częściowo zdublowany z informacjami z gablot, więc trudno było mi znaleźć jakąś logiczną ścieżkę. I nic poza tekstem i zdjęciami. A gdzie lektor, filmiki, gdzie wirtualna rzeczywistość wspominana na stronie internetowej? No cóż… Dodatkowo ilość tekstu była dla mnie przytłaczająca (źle się patrzy, jak podstron jest przykładowo 11 :)), wolałem skupić się na eksponatach, a tekst zacząłem tylko przewijać. Myślę, że w moim przypadku skorzystanie z usługi przewodnika byłoby lepszym rozwiązaniem.

Na tą chwilę Centrum podzielone jest na dwie części. Pierwsza związana jest z historią podboju gór, z najwybitniejszymi himalaistami świata, postaciami przełomowymi dla historii taternictwa, alpinizmu i himalaizmu. Ogromną ciekawostką jest historyczny sprzęt. Na drugą część składają się makiety gór, wchodzące w skład Korony Ziemi. Makiety robią wrażenie, działają na wyobraźnię, przenoszą do podnóża najwyższych szczytów wszystkich kontynentów globu. Acha, jest jeszcze „sala kinowa” w której wyświetlane są filmy związane z tematyką górską.

Ostatnia część pobytu w części muzealnej to gra „Wyprawa” z użyciem tabletu. Idea jest prosta – w określonym czasie (chyba 25 minut) należy odpowiedzieć na pytania związane z poszczególnymi szczytami (podchodząc do makiety danej góry wyświetlają się pytania), których w sumie na wystawie jest dziesięć (9 makiet najwyższych szczytów górskich poszczególnych kontynentów wchodzących w skład tzw. Korony Ziemi oraz makieta Babiej Góry). Na każdy szczyt przypada kilka pytań, które są dość szczegółowe i potrafią wpędzić w kompleksy :). Szczęśliwie, odpowiedzi znajdą się w tablecie, szkoda, że czasu tak mało… Oczywiście, my w limitowanym czasie gry się nie zmieściliśmy ;).

Dobra zabawa, dla wszystkich – tych małych i tych trochę większych!

Żurek na szlaku

Napaliliśmy (w szczególności Ania) się na restaurację, czy też BaseCamp Bisto. W internecie wszystko wyglądało apetycznie, więc z entuzjazmem zamówiliśmy wcale nie tanie hamburgery (ceny wahały się od 12 do 15 złotych) o pięknych nazwach: Mount Everest, Mont Blanc i Aconcagua. No, ale nazwy to nie wszystko.

Hamburger Aconcagua. Prawa część zdjęcia przedstawia to, czego oczekiwaliśmy (na podstawie strony internetowej), lewa - co dostaliśmy

Hamburger Aconcagua. Lewa część zdjęcia przedstawia to, czego oczekiwaliśmy (na podstawie strony internetowej), prawa – co dostaliśmy

To było największe rozczarowanie… nawet darmowy poczęstunek na koniec nijak nie zamazał skazy.

Słów kilka na koniec

Moje oczekiwania w stosunku do Centrum były spore. Wiele pochlebnych artykułów, opinii odwiedzających wysoko zawiesiły poprzeczkę. Czy warto więc tam się znaleźć?

Będąc przy okazji – na pewno. Miejsce jest ciekawe i każdy znajdzie coś dla siebie. Ale jechać do Zawoi tylko po to, aby odwiedzić Centrum (jak zrobiliśmy my) – zdecydowanie nie!

Galeria

Informacje praktyczne

Dojazd

Centrum Górskie znajduje się przy drodze 957, kilkaset metrów przed rondem na Markową i Przełęcz Krowiarki, czy też bardziej formalnie na Jabłonkę (jadąc od strony Makowa Podhalańskiego).

Strony warte odwiedzenia

X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz