Wielka Sowa i Kłodzka Góra – dwa szczyty, jeden dzień

Wielka Sowa i Kłodzka Góra – dwa szczyty, jeden dzień

Jednego dnia postanowiliśmy „zaliczyć” dwa szczyty – Wielką Sowę (1015 m n.p.m.) oraz Kłodzką Górę (765 m n.p.m.). Miały to być łatwe i przyjemne wycieczki, ale jak się później okazało, nasze przewidywania sprawdziły się tylko w połowie.

W Górach Sowich

Pierwszym punktem dnia była Wielka Sowa. Po zaparkowaniu samochodu na Przełęczy Sokolej (751 m n.p.m.), ruszyliśmy czerwonym szlakiem, asfaltem w górę. Po przejściu dosłownie paru kroków, minęliśmy już pierwsze ze schronisk :) – Chatę pod Sową, a następnie kolejne – „Orzeł”. Po drodze do… kolejnego schroniska Sowa-Eulenbaude, minęliśmy pomnik Carla Wiesena – inicjatora budowy ostatniego ze wspomnianych schronisk, które znajduje się na rozdrożu szlaków czerwonego i zielonego. Od tego momentu, poruszaliśmy się w górę dwoma szlakami. Podsumowując dotychczasowy fragment wycieczki, na odcinku ok. 1.5 km mieliśmy możliwość odpoczynku w aż trzech schroniskach :).

Po krótkim fragmenice marszu w górę, naszym oczom ukazał się fragment wieży wyłaniający się zza drzew. Gdy dotarliśmy na szczyt Wielkiej Sowy, posililiśmy się, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia do Korony Gór Polski i postanowiliśmy zerknąć na panoramę z wieży – wstęp jest płatny, a po „zwiedzeniu” wieży na Borówkowej, ta nie zrobiła na nas większego wrażenia (no może poza wyglądem zewnętrznym). Po chwili ruszyliśmy z powrotem na parking.

Kłodzka Góra – w górę, z przygodami

Następnym punktem dnia miała być Kłodzka Góra. Dlatego też wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się w stronę Przełęczy Kłodzkiej (483 m n.p.m.), a że my zawsze musimy mieć jakieś przygody to i tym razem się nie zawiedliśmy. Akurat tego dnia odbywał się rajd kolarski, który miał się kończyć w Bardzie, a trasa rajdu częściowo pokrywała się z naszą. Dodatkowo trafiliśmy na remont drogi… Tak więc, postaliśmy trochę w korku, a następnie z wielkimi wątpliwościami (zaraz obok stał patrol policji), wjechaliśmy na leśny „parking”, gdzie składowane były materiały niezbędne do remontu drogi.

Ruszyliśmy w górę – dosłownie. Pierwsze podejście, na Podzamecką Kopę (615 m n.p.m.), było bardzo strome (wielka szkoda, że zdjęcie nie oddaje realizmu sytuacji). Na tym odcinku, również przekonaliśmy się, iż „małe” błędy, mogą mieć spore konsekwencje. Mianowicie, podczas podejścia zorientowaliśmy się, że nie zabraliśmy wody z samochodu (mieliśmy jedynie herbatę), ale byliśmy święcie przekonani, że ta trasa będzie równie przyjemna, jak ta na Wielką Sowę, więc nie chcieliśmy tracić czasu na powrót na parking i poszliśmy dalej. Już więcej nie popełnimy takiego błędu :) – nasze przewidywania się nie spełniły – trasa okazała się być męcząca (głównie ze względu na różnicę wzniesień).

Po krótkim odpoczynku na Przełęczy Podzameckiej (595 m n.p.m.), ruszyliśmy dalej. Tym razem szlak prowadził w dół, co nas trochę załamało, gdyż oznaczało, że za chwilę będzie czekać nas kolejne podejście… Przed nami było Grodzisko (730 m n.p.m.) – najtrudniejszy kawałek całego dnia. Po zdobyciu szczytu, pozostało jeszcze trochę drogi do pokonania, jednak już bez większych podejść. Po dłuższym, prostym odcinku, zobaczyłam szlakowskazy i się ucieszyłam, że dotarliśmy do celu – wyobrażałam sobie, jak po zrobieniu zdjęć wracamy :). A tu niespodzianka – trzeba było jeszcze iść kawałek pod górę. Sam szczyt góry nie jest zbyt dobrze oznaczony, a szkoda, bo skoro trochę wcześniej są porządne oznakowania, to można było też porządnie oznaczyć szczyt, a nie za pomocą… kartki papieru. Choć należy przyznać, że lepsze to, niż nic. Ponieważ czas nas gonił, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i po rzucie okiem na mapę, stwierdziliśmy, że skrócimy sobie trasę i pójdziemy kawałek żółtym szlakiem, który w pewnym miejscu przebiegał bardzo blisko naszego niebieskiego. I tu był błąd… Nikomu nie polecamy ulegania takiej pokusie – straciliśmy chyba więcej czasu na pokonanie „młodnika”, niż gdybyśmy mieli iść, jak Pan Bóg przykazał. Cud, że udało nam się cało z tego wyjść :).

Dzień sam w sobie okazał się dość męczący, ale warto było!

Galeria

Informacje praktyczne

Trasa

Wielka Sowa
Odcinek Szlak Czas GOT
Prz. Sokola – Wielka Sowa czerwony 0 godz. 45 min 6 / 3
Wielka Sowa – Prz. Sokola czerwony 0 godz. 35 min 3 / 6
  1 godz. 20 min 9 / 9

Profil trasy

Kłodzka Góra
Odcinek Szlak Czas GOT
Podzamek – Kłodzka Góra niebieski 1 godz. 10 min 6 / 4
Kłodzka Góra – Podzamek niebieski 0 godz. 40 min 4 / 6
  1 godz. 50 min 10 / 10

Profil trasy

Przewodniki

  • Brygier W., Dudziak T.: "Ziemia Kłodzka. Przewodnik". Oficyna Wydawnicza "Rewasz", Pruszków 2010
  • Skała C.: "Sudety". Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2006

Mapy

  • "Góry Sowie". Wydanie II. Skala 1:40 000, Wydawnictwo Kartograficzne Compass, Kraków 2007
  • "Góry Bardzkie". Wydanie I. Skala 1:40 000, Wydawnictwo Kartograficzne Compass, Kraków 2008
X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

  • Dorota

    Byłam niedawno na Kłodzkiej G. I jest oznakowana za pomocą metalowego słupka z oznakowaniem PTTK Kłodzko oraz z podaną wysokością. Jest to kilka metrów od kartki, która widnieje na fotografii.

    • Jarek

      Rzeczywiście, obecnie na Kłodzkiej Górze znajduje się słupek. Z informacji uzyskanych od Oddziału PTTK w Kłodzku, został on zamontowany w 2010 roku.

  • Weszłam, żeby sprawdzić relację właśnie na powyższe dwie góry, bo też zbieram KGP i strona mnie oczarowała. Bardzo fajne relacje! Pozdrawiam! :)

Udostępnij
+1
Tweetnij
Przypnij