Błatnia. Pętlą z Brennej

Błatnia. Pętlą z Brennej

Rakiety – pomimo planów, cały czas nie udawało mi się zrealizować wycieczki, na której ów sprzęt rzeczywiście byłby niezbędny. W lutym nadarzyła się okazja, aby to zmienić. Ze względu na całkowity brak doświadczenia w posługiwaniu się rakietami (co wiązało się z trudnościami w szacowaniu czasu), oraz niechęć do wracania asfaltem (z przełęczy Karkoszczonka (729 m n.p.m.)) część trasy (do schroniska) pokonaliśmy szlakiem, natomiast kolejną wyznaczała nam mapa. Przed samym wyjazdem należało zaopatrzyć się w sprzęt – rakiety. Nauczony doświadczeniem, tym razem postanowiłem skorzystać z oferty firmy rakiety.pl.

W górę…

Trasę rozpoczęliśmy w Brennej, ok. godziny 10:00 – z jednej strony dość późno, jak na wycieczkę górską, jednak uwzględniając planowany czas wyprawy, z całą pewnością nie za późno. Samochód zostawiliśmy w pobliżu informacji turystycznej, sami zaś udaliśmy się szlakiem czarnym do góry. Początkowo śniegu nie było za dużo, więc rakiety były transportowane na plecach :), co akurat było sprzyjające, gdyż podejście jest dość strome i długie. Po krótkim czasie doszliśmy do Osiedla Pod Las i zarazem szlaku zielonego, którym zmierzaliśmy w stronę Wielkiej Cisowej (877 m n.p.m.), gdzie spotkaliśmy znaki czerwone, które, drogą grzbietową, doprowadziły nas do schroniska. Ostatni kawałek – od spotkania szlaku czerwonego – pokonaliśmy w rakietach, które od tej pory były na naszych nogach aż do zejścia.

Jak można wyczytać w przewodniku „z polan na Błotnym jedne z najładniejszych widoków na terenie Beskidu Śląskiego” (Barański M.: "Beskid Śląski. Przewodnik". Oficyna Wydawnicza "Rewasz", Pruszków 2007). Mnie niestety pozostała wyobraźnia – przejrzystość powietrza zdecydowanie nas nie rozpieszczała pod tym względem.

W dół…

Dotarcie na wierzchołek było proste pod względem orientacyjnym, gdyż poruszaliśmy się „po szlaku” (choć nie zawsze szukanie szlaku w górach jest najłatwiejszym zadaniem :). W dół miało być więcej emocji – chcąc sprawdzić rakiety, postanowiliśmy iść tam, gdzie dużo śniegu, więc to śnieg wyznaczał nam kierunek. Oczywiście, znaliśmy nasz cel – Brenna, a mapa pozwalała korygować wszelkie odchylenia. Test „rakietowy” wypadł przyzwoicie, gdyż śnieg nas nie pochłaniał, a rakiety utrzymywały nas na jego powierzchni. Do tego muszę dodać łyżkę dziegciu… Zapadaliśmy się mniej więcej po kolana, co spowodowało, że wszelkie podejścia były dość wymagające. Przed wyjazdem myślałem, że rakiety mają większą wyporność, po wyjeździe już wiem – świeży śnieg nie sprzyja tej formie chodzenia po górach.

Samo zejście nie zajęło wiele czasu. Po „błądzeniu” po śniegu, dość szybko weszliśmy na ścieżkę, która miała dwie, bardzo istotne cechy. Po pierwsze, było na niej sporo śniegu, po drugie, prowadziła mniej więcej w pożądanym przez nas kierunku. Po chwili przeszliśmy obok polan na Bukowym Groniu i zaczęliśmy schodzić w kierunku Brennej Hołcyny. Na sam koniec pozostał ostatni etap, który stanowił odcinek asfaltem do Brennej i można było zakończyć wycieczkę.

Galeria

Trasa

OdcinekSzlakCzasGOT
Brenna Centrum – Schr. PTTK Błatniaczarny
zielony
czerwony
2 godz. 20 min10 / 5
Schr. PTTK Błatnia – Brenna Centrum (przez Bukowy Groń)bez szlaku2 godz. 00 min5 / 10
 4 godz. 20 min15 / 15

Profil trasy

Przewodniki

  • Barański M.: "Beskid Śląski. Przewodnik". Oficyna Wydawnicza "Rewasz", Pruszków 2007
  • Czerwiński J.: "Beskid Śląski z plecakiem". Wydawnictwo Bezdroża, Kraków 2005

Mapy

  • "Beskid Śląski". Wydanie VI. Skala 1:50 000, Wydawnictwo Kartograficzne Compass, Kraków 2009
X

Podoba Ci się nasz blog? Dołącz do nas na Facebooku!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz